Ktoś mówi o siedmiu kontynentach, w szkole uczono o sześciu, a w dodatku w internecie pojawia się nagle Eurazja – trudno wtedy mieć pewność, który podział jest „tym właściwym”, co w praktyce prowadzi do chaosu przy planowaniu nauki, podróży czy nawet rozmów z dziećmi o geografii. Problemem nie jest brak wiedzy, tylko to, że funkcjonuje kilka równoległych podziałów świata, zależnych od szkoły, języka i dziedziny nauki. Warto więc zamiast „wierzyć na słowo” jednemu schematowi, uporządkować temat i świadomie wybrać taki podział kontynentów, który będzie spójny z własnym celem – czy chodzi o podróże, edukację, czy po prostu o lepsze ogarnięcie świata.
Ile jest kontynentów? Krótkie, szczere wyjaśnienie
Nie istnieje jedna absolutnie obowiązująca odpowiedź. W użyciu są równolegle trzy główne modele:
- 7 kontynentów – najpopularniejszy w świecie anglojęzycznym,
- 6 kontynentów – tradycyjny w wielu krajach Europy (w tym długo w Polsce),
- 5 kontynentów – historyczny i sportowy (np. w symbolice igrzysk olimpijskich).
Każdy z tych podziałów da się logicznie obronić, bo opiera się na innym kryterium: raz ważniejsza jest geologia, innym razem historia zasiedlenia, a jeszcze innym – praktyka szkolna i polityka. W codziennym życiu najlepiej przyjąć jeden model jako bazowy, a pozostałe traktować jako „dialekty” tego samego tematu.
Najczęściej używany dziś globalnie jest podział na 7 kontynentów: Europę, Azję, Afrykę, Amerykę Północną, Amerykę Południową, Australię i Antarktydę, ale w polskich szkołach wciąż często spotykany jest też system sześciokontynentalny.
Skąd w ogóle wziął się podział na kontynenty?
Kontynent to nie jest twardo zdefiniowany „kawałek skały”, który wszyscy mierzą identycznie. To raczej umowa łącząca geografię fizyczną z historią i kulturą. Z jednej strony liczy się ciągłość lądów, z drugiej – sposób, w jaki ludzie od wieków postrzegali i opisywali świat.
W skrócie: różne cywilizacje w różnych epokach dzieliły świat po swojemu. Europa, Afryka i Azja funkcjonowały w myśleniu jako trzy wielkie „części świata” jeszcze zanim znane były oba kontynenty amerykańskie czy Australia. Gdy odkrywano kolejne lądy, dokładano je do istniejącego schematu – czasem jako oddzielne kontynenty, czasem jako „przedłużenie” starych.
Model 7-kontynentowy – najczęściej spotykany dziś
W mediach anglojęzycznych, w wielu podręcznikach oraz w sporej części internetu pojawia się podział na 7 kontynentów:
- Europa
- Azja
- Afryka
- Ameryka Północna
- Ameryka Południowa
- Australia (często z Oceanią w pakiecie)
- Antarktyda
To podejście jest wygodne, bo łączy rozpoznawalne kulturowo nazwy z dość intuicyjnym obrazem mapy. W wielu kursach, grach planszowych, quizach czy materiałach podróżniczych właśnie ten podział się pojawia, więc warto go znać choćby „do rozmowy”.
Najwięcej dyskusji w tym modelu budzą trzy kwestie:
- Europa i Azja tworzą fizycznie jeden wielki ląd – Eurazję, ale są rozdzielone historycznie i kulturowo.
- Australia bywa łączona z wyspami Pacyfiku w pojęciu „Australia i Oceania” albo „kontynent australijski”.
- Ameryki dzielone są sztucznie, bo połączone są przesmykiem Panamskim.
Mimo tych zastrzeżeń, system siedmiokontynentowy jest dzisiaj najbardziej uniwersalnym kompromisem, zwłaszcza jeśli chodzi o podróże, popkulturę i materiały anglojęzyczne.
Model 6-kontynentowy – ten, który wiele osób pamięta ze szkoły
W Europie, w tym w Polsce, długo dominował podział na 6 kontynentów, przy którym:
- Ameryka Północna i Południowa traktowane są wspólnie jako Ameryka,
- reszta kontynentów pozostaje bez zmian: Europa, Azja, Afryka, Australia, Antarktyda.
W niektórych wersjach tego modelu Europa i Azja również łączone są w jedną Eurazję. Wtedy realnie funkcjonuje 5 wielkich mas lądowych: Eurazja, Afryka, Ameryka, Australia, Antarktyda – ale w mowie potocznej i tak używa się nazw „Europa” i „Azja”.
Ten podział ma sens, gdy patrzy się na ciągłość lądów i ich „samodzielność” geograficzną. Ameryki łączą się w wąskim miejscu, ale geologicznie i geomorfologicznie tworzą dość spójny blok. Podobnie Europa i Azja – brak wyraźnej, naturalnej granicy sprawia, że wiele podręczników geologii mówi po prostu o kontynencie eurazjatyckim.
W polskich rozmowach przy stole wciąż często funkcjonuje tradycyjny podział: „pięć zamieszkanych kontynentów” (Europa, Azja, Afryka, Ameryka, Australia) plus szósty – niezamieszkana Antarktyda.
Dlaczego na fladze igrzysk olimpijskich są tylko 5 kół?
Symbolem igrzysk olimpijskich jest pięć połączonych kół w różnych kolorach. Bywa to mylące, bo wiele osób zakłada na tej podstawie, że kontynentów jest pięć. Tymczasem zamysł był inny.
Koncepcja pięciu kół pochodzi z początku XX wieku i odnosi się do pięciu zamieszkanych części świata, które miały być reprezentowane na olimpiadzie:
- Europa,
- Azja,
- Afryka,
- Ameryka (bez rozbijania na Północną i Południową),
- Australia i Oceania.
Antarktyda od początku nie była uwzględniana jako kontynent w kontekście sportowym, bo nie ma stałych mieszkańców ani narodowych reprezentacji. Stąd różnica między „pięcioma kołami” a siedmioma (czy sześcioma) kontynentami w podręcznikach.
Kontynent, płyta tektoniczna, część świata – co się właściwie porównuje?
Spora część zamieszania wynika z mieszania trzech różnych pojęć:
- Kontynent – duża masa lądowa wyodrębniona geograficznie, ale i kulturowo.
- Płyta tektoniczna – fragment litosfery (sztywnej części Ziemi), przesuwający się po astenosferze.
- Część świata – pojęcie bardziej kulturowe niż fizyczne, np. „Bliski Wschód” nie jest kontynentem ani płytą.
Przykład: Indie leżą na oddzielnej mikro-płycie tektonicznej, która wbiła się w płytę eurazjatycką i wypiętrzyła Himalaje. Geologicznie wyróżnia się ją jako osobną jednostkę, ale nikt rozsądny nie traktuje Indii jako osobnego kontynentu w codziennym użyciu.
Inny przykład: Europa i Azja dzielą tę samą wielką płytę eurazjatycką, ale historycznie, politycznie i kulturowo są postrzegane jako dwie odrębne części świata. Stąd różne liczby kontynentów w zależności od tego, czy patrzy się bardziej „oczami geologa”, czy „oczami historyka”.
Eurazja – jeden kontynent czy dwa?
Przyglądając się mapie z dużej wysokości, widać ogromny zwarty ląd od Portugalii po Japonię. Z perspektywy geografii fizycznej jest to po prostu Eurazja – największy kontynent Ziemi. Od Afryki oddziela go Morze Czerwone i Kanał Sueski (plus przesmyk Suez), od Ameryki – Ocean Atlantycki, od Australii – Oceany Indyjski i Spokojny.
Dlaczego więc tak uparcie mówi się o Europie i Azji?
Powody są w większości historyczne i kulturowe:
- Od starożytności świat śródziemnomorski wyróżniał „Europę” i „Azję” jako dwa różne kierunki ekspansji i handlu.
- Różnice religijne, językowe i polityczne przez wieki wzmacniały poczucie „inności”.
- W epoce nowożytnej Europa zbudowała silną, odrębną tożsamość cywilizacyjną.
Granica między Europą a Azją jest więc w dużej mierze symboliczna: prowadzi się ją wzdłuż Uralu, Morza Kaspijskiego, Kaukazu i Morza Czarnego, ale to bardziej wygodna linia na mapie niż naturalna bariera.
W tekstach naukowych coraz częściej pojawia się podejście: „Eurazja jako jeden kontynent fizyczny, Europa i Azja jako dwie części świata”. To kompromis łączący geologię z historią.
Australia, Oceania i… Zelandia
Najmniejszy tradycyjny kontynent to Australia. W wielu systemach edukacyjnych funkcjonuje pojęcie „Australia i Oceania” lub po prostu „Oceania” jako części świata, obejmującej:
- sam kontynent australijski,
- Nową Zelandię,
- wyspy Melanezji, Mikronezji i Polinezji na Pacyfiku.
Geolodzy w ostatnich latach zaczęli coraz poważniej mówić o Zelandii – w większości zatopionej masie lądowej, na której spoczywa m.in. Nowa Zelandia. To fascynujące odkrycie, ale nie zmienia codziennego użycia słowa „kontynent” – w ramach edukacji i życia codziennego nadal mówi się po prostu o Australii i Oceanii.
Więc ile kontynentów najlepiej przyjąć „na co dzień”?
Na użytek życia codziennego, podróży, quizów i kontaktu z treściami międzynarodowymi najbardziej praktycznie jest przyjąć, że funkcjonuje 7 kontynentów. To:
- Europa
- Azja
- Afryka
- Ameryka Północna
- Ameryka Południowa
- Australia (i Oceania)
- Antarktyda
Równocześnie warto mieć z tyłu głowy, że w innych kontekstach liczba ta może się zmieniać:
- w tradycyjnych podręcznikach europejskich – 6 (z jedną Ameryką),
- w sporcie olimpijskim – symboliczne 5 zamieszkanych części świata,
- w geologii – zwykle mówi się o Eurazji zamiast oddzielnej Europy i Azji.
Świadome używanie tych wariantów nie tylko ułatwia rozmowy, ale też porządkuje w głowie mapę świata: zamiast szukać „jednej świętej liczby kontynentów”, lepiej zrozumieć, dlaczego te liczby w ogóle są różne i kiedy który model ma sens.
