Rankingi Everton – walka o utrzymanie pozycji w Premier League

Everton to klub z niezwykłą historią, jeśli chodzi o stabilność w najwyższej klasie rozgrywkowej. Przez 123 sezony „The Toffees” grali w top flight angielskiej piłki – to rekord, którego nikt im nie odbierze. Ale sezon 2025/26 przynosi zupełnie inny scenariusz niż sugeruje tytuł: zamiast walki o utrzymanie, Everton plasuje się na ósmym miejscu z 40 punktami i celuje w europejskie puchary. To paradoks, który warto rozłożyć na czynniki pierwsze.

Nowy stadion, nowy rozdział w historii klubu i menedżer David Moyes, który wrócił, by poprowadzić zespół w kluczowym momencie. Ranking Evertonu w Premier League pokazuje drużynę w okresie transformacji – z jednej strony imponujące wyniki wyjazdowe, z drugiej kompletna niemoc przed własną publicznością. Pozycja Evertonu w rankingu Premier League to efekt dziwnej dychotomii: na wyjazdach grają jak kandydat do europejskich pucharów, u siebie jak drużyna zagrożona spadkiem.

Historia klubu z Liverpoolu to opowieść o przetrwaniu na szczycie przez ponad wiek. Tylko cztery sezony poza elitą – wszystkie w latach 50. XX wieku – to statystyka, która robi wrażenie. Rankingi Evertonu przez lata plasowały go wśród najbardziej stabilnych klubów w Anglii, choć od lat 90. klub nie walczył już o tytuły mistrzowskie.

Przyjrzyjmy się bliżej temu, jak wygląda obecna sytuacja klubu, co sprawia, że forma domowa i wyjazdowa różnią się jak dzień od nocy, oraz jak historyczna stabilność Evertonu kształtowała pozycję tego klubu w rankingach przez dekady.

Premier League2025/2026
#DrużynaMPKTZRPBramki+/-Forma
1
ArsenalLM
2964197358:22+36
2
Manchester CityLM
2859185557:25+32
3
Manchester UnitedLM
2851149550:38+12
4
Aston VillaLM
2851156738:30+8
5
LiverpoolLE
2948146948:39+9
6
ChelseaLK
2845129749:33+16
7
Brentford
29441351144:40+4
8
Everton
29431271034:33+1
9
Bournemouth
2940913744:46-2
10
Fulham
28401241240:42-2
11
Sunderland
29401010930:34-4
12
Brighton
2837910938:35+3
13
Newcastle United
28361061240:42-2
14
Crystal Palace
2835981130:34-4
15
Leeds United
29317101237:48-11
16
Tottenham Hotspur
2829781338:43-5
17
Nottingham Forest
2827761526:41-15
18
West Ham United
2825671534:54-20
19
Burnley
2919471832:58-26
20
Wolverhampton Wanderers
3016372022:52-30
Liga Mistrzów
Liga Europy
Liga Konferencji
Strefa spadkowa

Sezon 2025/26 – nieoczekiwana walka o Europę zamiast o utrzymanie

Gdy mowa o rankingu Evertonu w obecnym sezonie, trzeba od razu wyjaśnić jedno: to nie jest walka o utrzymanie. Ósme miejsce po 28 meczach i zaledwie trzy punkty straty do siódmego Brentfordu oznaczają, że David Moyes celuje znacznie wyżej. Menedżer wprost mówi o minimum 50 punktach jako celu, który otwiera drzwi do europejskich pucharów.

Everton zdobył 40 punktów głównie dzięki wyjazdowym wyczynkom. Bilans 7 wygranych, 3 remisy i 4 porażki na obcych boiskach to statystyka godna zespołu z górnej połowy tabeli. Dla porównania, u siebie na nowym Hill Dickinson Stadium – zaledwie 4 wygrane, 4 remisy i 6 porażek. To paradoks, który definiuje cały sezon.

Everton nie wygrał żadnego z ostatnich siedmiu meczów domowych, zaliczając pięć porażek i dwa remisy w tym okresie.

Ranking Evertonu w tabeli wyjazdowej plasowałby klub znacznie wyżej – na poziomie drużyn walczących o Ligę Europy. Ale forma domowa ciągnie wyniki w dół. To zjawisko psychologiczne związane z przeprowadzką na nowy stadion? Presja oczekiwań kibiców? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, ale liczby nie kłamią.

Ostatnie zwycięstwo 3-2 z Newcastle na wyjeździe pod koniec lutego 2026 pokazało, że drużyna potrafi grać pod presją. Jarrad Branthwaite, Beto i Thierno Barry strzelali gole, a Jordan Pickford bronił jak w najlepszych latach. Potem przyszło domowe zwycięstwo 2-0 z Burnley – może to przełom w klątwie nowego stadionu?

Hill Dickinson Stadium – nowy dom, stare problemy

Sezon 2025/26 to historyczny moment dla klubu – pierwszy sezon na nowym stadionie. Po 133 latach pożegnano Goodison Park, legendarny obiekt, który gościł nawet półfinał Mistrzostw Świata. Hill Dickinson Stadium to nowoczesna arena na 52 tysiące widzów, z wielofunkcyjnym przeznaczeniem – oprócz piłki goszczą tu rugby i koncerty.

Ale przeprowadzka przyniosła nieoczekiwane konsekwencje sportowe. Everton w rankingu domowym Premier League wypada fatalnie. Zaledwie 16 punktów z 14 meczów to wynik, który normalnie oznaczałby walkę o utrzymanie. Dla porównania, na wyjazdach zdobyli 24 punkty z 14 spotkań.

Lokalizacja Mecze Wygrane Remisy Porażki Punkty Bramki zdobyte Bramki stracone
Domowe (Hill Dickinson) 14 4 4 6 16 16 19
Wyjazdowe 14 7 3 4 24 16 14

Ciekawe, że liczba bramek strzelonych jest identyczna – po 16 w domu i na wyjazdach. Różnica tkwi w obronie. Na wyjazdach Everton stracił 14 goli, u siebie aż 19. To sugeruje, że problem nie leży w ataku, ale w defensywie i psychice zespołu grającego przed własną publicznością.

Wśród domowych wyników wyróżnia się zwycięstwo 3-0 nad Nottingham Forest, ale też bolesne porażki jak 0-1 z Arsenalem czy seria bezbramkowych remisów. Pozycja Evertonu w rankingu mogłaby być znacznie wyższa, gdyby forma domowa choć w części odpowiadała wyjazdowej.

David Moyes i powrót do przeszłości

David Moyes to postać symboliczna dla Evertonu. W latach 2002-2013 to właśnie on zbudował solidny, stabilny zespół, który regularnie plasował się w górnej połowie tabeli. Teraz wrócił w trudnym momencie – nie po to, by ratować klub przed spadkiem, ale by spróbować wyprowadzić go z przeciętności i sięgnąć po europejskie puchary.

Jego filozofia nie zmieniła się przez lata: solidna defensywa, organizacja taktyczna, wykorzystywanie stałych fragmentów gry. Everton w sezonie 2025/26 wygrał 628 pojedynków powietrznych (22,4 na mecz) – to jeden z najlepszych wyników w lidze. Dla porównania, Burnley w bezpośrednim starciu miał zaledwie 445 wygranych pojedynków (15,9 na mecz).

Moyes celuje w 50 punktów jako minimum do kwalifikacji europejskiej. Po 28 meczach ma 40, więc potrzebuje 10 punktów z ostatnich 10 spotkań. To realistyczny cel, zwłaszcza jeśli forma wyjazdowa się utrzyma. Ranking Evertonu w Premier League może jeszcze wzrosnąć, jeśli uda się przełamać klątwę domową.

Problemem są kontuzje. Jack Grealish zakończył sezon przedwcześnie z powodu operacji stopy. Carlos Alcaraz pauzuje 3-4 tygodnie, a Seamus Coleman również jest niedostępny. To zmusza menedżera do rotacji i improwizacji, szczególnie w defensywie.

Rekordowa stabilność – 123 sezony w najwyższej lidze

Gdy mowa o rankingach Evertonu w historycznym kontekście, jedna liczba wybija się ponad wszystkie: 123 sezony w najwyższej klasie rozgrywkowej. To rekord absolutny w angielskiej piłce. Żaden inny klub nie spędził tylu lat w elicie bez przerwy (pomijając cztery sezony w latach 50.).

Everton był członkiem założycielem Football League w 1888 roku – jednej z dwunastu drużyn, które stworzyły fundamenty pod nowoczesną piłkę ligową. Potem, w 1992 roku, klub był również wśród założycieli Premier League. Ta ciągłość to coś więcej niż statystyka – to dowód na instytucjonalną siłę i zdolność do przetrwania w najtrudniejszych momentach.

Everton opuścił najwyższą ligę tylko cztery razy: w sezonach 1930-31, 1951-52, 1952-53 i 1953-54.

Po spadku w 1930 roku klub wrócił już rok później, bijąc rekord bramek zdobytych w drugiej lidze. Potem wygrał mistrzostwo w pierwszym sezonie po powrocie (1931-32). To pokazuje, jak silna była wówczas drużyna – spadek był wypadkiem przy pracy, nie oznaką słabości.

Lata 50. to jedyny dłuższy kryzys w historii klubu. Trzy kolejne sezony w Division Two (1951-54) to efekt rozbicia powojennej drużyny – sprzedano Tommy’ego Lawtona do Chelsea, Joe Mercer trafił do Arsenalu po konflikcie z menedżerem. Ale nawet wtedy klub szybko odbudował się i wrócił na szczyt.

Od tamtej pory – przez ponad 70 lat – Everton ani razu nie spadł. Ranking Evertonu w kontekście historycznej stabilności jest bezkonkurencyjny. To wyróżnia klub na tle nawet najbogatszych rywali, którzy w międzyczasie poznali smak niższych lig.

Złote lata – dziewięć tytułów mistrzowskich

Pozycja Evertonu w rankingach historycznych to nie tylko kwestia stabilności, ale też sukcesów. Dziewięć tytułów mistrzowskich plasuje klub na czwartym miejscu w historii angielskiej piłki – za Manchesterem United, Liverpoolem i Arsenalem, ale przed Chelsea czy Manchesterem City.

Sezon Osiągnięcie Kluczowe postacie
1890-91 Pierwsze mistrzostwo Fred Geary (20 goli)
1914-15 Drugie mistrzostwo Bobby Parker (35 goli)
1927-28 Trzecie mistrzostwo Dixie Dean (60 goli w sezonie – rekord)
1931-32 Czwarte mistrzostwo Powrót po spadku
1938-39 Piąte mistrzostwo Tommy Lawton
1962-63 Szóste mistrzostwo Koniec 24-letniej suszy
1969-70 Siódme mistrzostwo Alan Ball, Howard Kendall
1984-85 Ósme mistrzostwo + Puchar Zdobywców Pucharów Howard Kendall (menedżer), Neville Southall
1986-87 Dziewiąte mistrzostwo (ostatnie) Gary Lineker, Trevor Steven

Lata 80. to szczyt potęgi Evertonu. Dwa tytuły mistrzowskie (1984-85, 1986-87), Puchar Anglii (1984), Puchar Zdobywców Pucharów (1985) – to była dekada, w której klub konkurował z Liverpoolem o dominację w Anglii. Howard Kendall jako menedżer stworzył maszynę do zdobywania trofeów, a bramkarz Neville Southall uznawany był za jednego z najlepszych na świecie.

Od 1987 roku minęło jednak prawie 40 lat bez mistrzostwa. Rankingi Evertonu w erze Premier League pokazują klub z górnej połowy tabeli, ale nigdy realnie nie walczącego o tytuł. Najwyższe miejsce to czwarte w sezonie 2004-05 pod wodzą… Davida Moyesa.

Dixie Dean i rekord na wieki

Nie można mówić o rankingach Evertonu bez wspomnienia o Dixiem Deanie. W sezonie 1927-28 strzelił 60 goli w 39 meczach ligowych – to rekord, który przetrwał niemal sto lat i prawdopodobnie nigdy nie zostanie pobity w erze nowoczesnej piłki.

Dean trafił do Evertonu z Tranmere Rovers w 1925 roku za 3000 funtów. Przez 13 sezonów strzelił dla klubu 349 goli w 399 meczach we wszystkich rozgrywkach. To czyni go nie tylko legendą Evertonu, ale jednym z najskuteczniejszych napastników w historii futbolu.

Jego 60 goli w jednym sezonie to średnia 1,54 bramki na mecz. Dla porównania, Erling Haaland w rekordowym sezonie 2022-23 strzelił 36 goli w Premier League – imponujące, ale wciąż daleko od osiągnięcia Deana. Oczywiście, piłka w latach 20. była inna – mniej taktyczna, bardziej ofensywna – ale rekord pozostaje rekordem.

Dean pomógł Evertonowi zdobyć dwa tytuły mistrzowskie (1927-28, 1931-32) i Puchar Anglii (1933). Jego pozycja w rankingach legend klubu jest niekwestionowana – do dziś kibice nazywają go po prostu „najlepszym”.

Goodison Park – 133 lata historii

Przeprowadzka na Hill Dickinson Stadium w 2025 roku zamknęła jeden z najdłuższych rozdziałów w historii angielskiego futbolu. Goodison Park był domem Evertonu przez 133 lata – od 1892 do 2025 roku. To jeden z najstarszych stadionów w historii piłki nożnej.

Ciekawostka: Goodison Park to jedyny angielski stadion klubowy, który gościł półfinał Mistrzostw Świata. Podczas mundialu 1966 roku odbył się tam mecz Portugalia – Korea Północna (5-3), w którym Eusebio strzelił cztery gole. To dowód na rangę obiektu w międzynarodowej piłce.

Rekordowa frekwencja na Goodison Park to 78 299 widzów podczas meczu z Liverpoolem 18 września 1948 roku.

Stadion był świadkiem wszystkich dziewięciu tytułów mistrzowskich, pięciu triumfów w Pucharze Anglii i niezliczonych derbi Merseyside. Atmosfera na Goodison słynęła z intensywności – szczególnie podczas meczów z Liverpoolem, gdy obie połowy miasta ścierały się w sportowej rywalizacji.

Opuszczenie Goodison to była decyzja biznesowa – stary stadion nie spełniał już nowoczesnych standardów, a możliwości rozbudowy były ograniczone. Hill Dickinson Stadium oferuje większą pojemność, lepsze zaplecze komercyjne i wielofunkcyjność. Ale sentyment pozostał – dla starszych kibiców Goodison to był dom, a nowy stadion to tylko budynek.

Statystyki ofensywne i defensywne w sezonie 2025/26

Ranking Evertonu w statystykach ofensywnych Premier League w obecnym sezonie jest… średni. 32 gole w 28 meczach to 1,14 bramki na mecz – wystarczające, by nie być w strefie spadkowej, ale za mało, by realnie myśleć o czołowej czwórce. Dla porównania, liderzy ligi strzelają zwykle ponad 2 gole na mecz.

Ciekawsze jest to, że Everton ma identyczną liczbę goli co… Burnley, drużyna walcząca o utrzymanie z 19. miejsca. Obie drużyny strzeliły po 32 bramki. Różnica? Everton stracił 33 gole, Burnley znacznie więcej. To pokazuje, że pozycja w rankingu zależy nie tylko od ataku, ale przede wszystkim od defensywy.

Everton ma dziewięć czystych kont w sezonie – to solidny wynik, który plasuje klub w górnej połowie rankingu defensywnego. Jordan Pickford, bramkarz reprezentacji Anglii, to kluczowa postać. Jego interwencje – jak fenomenalna parada przeciwko Sandro Tonaliemu w meczu z Newcastle – ratowały punkty wielokrotnie.

Kategoria Everton Średnia w lidze
Bramki zdobyte 32 (1,14/mecz) 1,45/mecz
Bramki stracone 33 (1,18/mecz) 1,45/mecz
Czyste konta 9 7
Wygrane pojedynki powietrzne 628 (22,4/mecz) 18/mecz

Przewaga w grze powietrznej to znak rozpoznawczy drużyny Moyesa. Stałe fragmenty gry – rzuty rożne, rzuty wolne – to źródło wielu bramek. Jarrad Branthwaite, młody obrońca, regularnie dorzuca gole z główki po stałych fragmentach. To element taktyczny, który podnosi pozycję Evertonu w rankingu efektywności ofensywnej mimo przeciętnej gry z akcji.

Expected Goals (xG) Evertonu jest nieco wyższe niż rzeczywista liczba bramek, co sugeruje, że zespół kreuje przyzwoite okazje, ale brakuje skuteczności w wykończeniu. Thierno Barry, Beto i inni napastnicy mają momenty błysku, ale brakuje konsekwencji.

Derbi Merseyside i rywalizacja z Liverpoolem

Rankingi Evertonu nie mogą pominąć najważniejszego pojedynku w kalendarzu – derbi Merseyside. Rywalizacja z Liverpoolem to coś więcej niż mecz piłkarski; to starcie dwóch filozofii, dwóch połówek miasta, dwóch historii.

Liverpool zdominował tę rywalizację w ostatnich dekadach. Od lat 90. bilans bezpośrednich spotkań wyraźnie faworyzuje „The Reds”, którzy zdobyli siedem tytułów mistrzowskich i sześć Pucharów Europy/Ligi Mistrzów. Everton w tym samym czasie nie wygrał żadnego dużego trofeum.

Ale historia derbi sięga 1892 roku, kiedy Everton opuścił Anfield (tak, to był ich stadion!) po konflikcie z właścicielem ziemi Johnem Houldingiem. Liverpool FC powstał właśnie po tym rozstaniu, zajmując Anfield. Everton przeniósł się na Goodison Park – dosłownie po drugiej stronie Stanley Park.

W bezpośrednich starciach przez całą historię bilans jest względnie wyrównany, choć Liverpool ma niewielką przewagę. Ale dla kibiców Evertonu liczą się przede wszystkim zwycięstwa w derbach – każde takie zwycięstwo to święto trwające miesiącami.

W obecnym sezonie Everton nie zmierzył się jeszcze z Liverpoolem w lidze (lub dane nie są dostępne w wynikach wyszukiwania). Ale forma obu drużyn sugeruje, że Liverpool, walczący o tytuł, będzie faworytem. Pozycja Evertonu w rankingu nie pozwala na równorzędną walkę, ale w derbach forma schodzi na dalszy plan – emocje robią swoje.

Kluczowi zawodnicy sezonu 2025/26

Ranking Evertonu w Premier League to efekt zbiorowej pracy, ale kilka nazwisk wybija się ponad inne. Bez tych zawodników pozycja klubu w tabeli byłaby znacznie niższa.

Jordan Pickford – bramkarz reprezentacji Anglii to fundament defensywy. Dziewięć czystych kont i szereg fenomenalnych interwencji (jak parada przeciwko Tonaliemu) to jego wizytówka. W rankingu bramkarzy Premier League plasuje się w czołowej piątce pod względem obron.

Jarrad Branthwaite – młody środkowy obrońca to odkrycie sezonu. Silny w grze powietrznej, pewny w pojedynkach, regularnie dorzuca gole z główki po stałych fragmentach. Strzelił m.in. przeciwko Newcastle. Jego wartość rynkowa rośnie z meczu na mecz.

Thierno Barry – napastnik ściągnięty w letnim oknie transferowym to główne źródło goli. Dynamiczny, szybki, potrafi grać zarówno na skrzydle, jak i w środku ataku. Zdobył kluczowego gola w wygranej z Newcastle (3-2) i regularnie trafia do siatki.

Beto – drugi z napastników, bardziej klasyczny „dziewiątka”. Silny fizycznie, groźny w polu karnym, skuteczny przy stałych fragmentach. Konkurencja między nim a Barrym zmusza obu do lepszej dyspozycji.

Pomocnicy Evertonu wypracowali 15 goli w sezonie – to jeden z najlepszych wyników w lidze. To pokazuje, że drużyna nie polega tylko na napastnikach, ale rozłożyła odpowiedzialność ofensywną na całą formację.

Perspektywy na resztę sezonu i przyszłość

Pozycja Evertonu w rankingu Premier League na początku marca 2026 to ósme miejsce z 40 punktami. Do końca sezonu pozostaje 10 meczów, co daje 30 punktów do zdobycia. Cel Moyesa – 50 punktów – wymaga zdobycia jeszcze 10, czyli średnio punktu na mecz. To realistyczne, jeśli forma wyjazdowa się utrzyma.

Kluczowe będzie przełamanie klątwy domowej. Siedem meczów bez zwycięstwa na Hill Dickinson Stadium to statystyka, która musi się zmienić. Zwycięstwo 2-0 z Burnley może być początkiem odwrócenia trendu. Następne domowe mecze to test – jeśli Everton zacznie wygrywać u siebie, siódme miejsce i europejskie puchary są w zasięgu ręki.

Konkurencja jest zacięta. Brentford (7. miejsce) ma tylko trzy punkty więcej. Newcastle, Brighton, Aston Villa – wszystkie te drużyny walczą o podobne cele. Ranking Evertonu może się zmienić w ciągu kilku kolejek, w jedną lub drugą stronę.

Dłuższa perspektywa zależy od stabilności finansowej i inwestycji w kadrę. Nowy stadion to ogromny zastrzyk kapitału – większa pojemność, lepsze zaplecze komercyjne, wielofunkcyjność. Ale to też długoterminowe zobowiązanie finansowe. Klub musi balansować między ambicjami sportowymi a rzeczywistością ekonomiczną.

Moyes ma kontrakt na dwa lata. Jeśli wyprowadzi zespół do europejskich pucharów, jego pozycja będzie silna. Jeśli nie, zarząd może zacząć szukać alternatyw. Taka jest brutalna rzeczywistość współczesnego futbolu – wyniki liczą się bardziej niż sentyment.

Everton w kontekście historycznych rankingów angielskiej piłki

Gdy spojrzymy na rankingi wszech czasów angielskiej piłki, Everton plasuje się wysoko w kilku kategoriach. Czwarte miejsce pod względem liczby tytułów mistrzowskich (9) to imponujący wynik, choć ostatni tytuł sprzed prawie 40 lat sprawia, że młodsze pokolenia kibiców nie pamięta złotych lat.

Everton ma również rekordy mniej chwalebne: najwięcej remisów w historii top flight, najwięcej porażek, najwięcej straconych goli. Ale to efekt po prostu najdłuższej obecności w najwyższej lidze – im więcej sezonów, tym więcej wszystkiego: wygranych, remisów, porażek.

Everton rozegrał więcej sezonów w najwyższej lidze niż jakikolwiek inny klub w historii angielskiej piłki.

W rankingu punktów wszech czasów Premier League (od 1992 roku) Everton plasuje się w pierwszej dziesiątce, choć daleko za czołową czwórką (Manchester United, Arsenal, Chelsea, Liverpool). To pokazuje, że klub utrzymuje się w elicie, ale nie walczy o najwyższe cele.

Pięć Pucharów Anglii (1906, 1933, 1966, 1984, 1995) to solidny dorobek. Ostatni triumf w 1995 roku pod wodzą Joe Royle’a – zwycięstwo 1-0 z Manchesterem United – to ostatnie wielkie trofeum w gablocie. Od tamtej pory minęło ponad 30 lat bez żadnego pucharu.

Puchar Zdobywców Pucharów w 1985 roku to jedyny europejski sukces. Everton pokonał Rapid Wiedeń 3-1 w finale w Rotterdamie. To był szczyt potęgi klubu – mistrzostwo Anglii, Puchar Europy, dominacja w krajowych rozgrywkach. Taki Everton już nie wrócił.

Wnioski – stabilność ponad wszystko

Rankingi Evertonu w sezonie 2025/26 pokazują klub w okresie przejściowym. Nie walczy o utrzymanie – to byłoby uproszczenie. Walczy o europejskie puchary, o powrót do ścisłej czołówki, o udowodnienie, że nowy stadion to początek nowej ery, a nie tylko kosztowna inwestycja.

Historia klubu to lekcja stabilności. 123 sezony w najwyższej lidze, tylko cztery sezony poza elitą, dziewięć tytułów mistrzowskich – to dorobek, którego nie można lekceważyć. Everton to instytucja, nie tylko drużyna piłkarska. Pozycja w rankingach historycznych jest niekwestionowana.

Ale współczesny futbol nie żyje przeszłością. Liczy się tu i teraz – wyniki, punkty, miejsca w tabeli. Everton musi rozwiązać problem formy domowej, wykorzystać potencjał kadry, zamienić obiecujące występy wyjazdowe na stabilność przez cały sezon. Dopiero wtedy ranking Evertonu w Premier League będzie odzwierciedlał prawdziwy potencjał klubu.

David Moyes ma narzędzia, by to osiągnąć. Jordan Pickford, Jarrad Branthwaite, Thierno Barry – to fundament, na którym można budować. Pozostałe 10 meczów sezonu pokaże, czy Everton rzeczywiście jest gotowy na powrót do europejskich pucharów, czy pozostanie w bezpiecznej, ale mało ambitnej średniej klasie tabeli.