Klasyczna, wymagająca, wielowarstwowa — taka jest historia „Anny Kareniny” i dokładnie taka bywa jej ekranowa obsada. Wielowarstwowość tej powieści sprawia, że samo nazwisko odtwórczyni roli Anny nie wystarcza, bo równie ważni są Wroński, Karenin, Levin i Kitty. Najciekawsze ekranizacje różnią się nie tylko stylem, ale też doborem aktorów, a to właśnie obsada najmocniej wpływa na ton całej opowieści. Poniżej zebrano najważniejsze nazwiska i różnice między najgłośniejszymi wersjami.
Dlaczego obsada w „Annie Kareninie” ma aż takie znaczenie
W tej historii nie działa prosty podział na romantycznych bohaterów i czarne charaktery. Anna musi być jednocześnie magnetyczna, inteligentna, zmęczona i podatna na emocje. Wroński nie może być tylko przystojnym oficerem, a Karenin wyłącznie zimnym urzędnikiem, bo wtedy cała opowieść robi się płaska.
Właśnie dlatego ekranizacje „Anny Kareniny” ogląda się często przez pryzmat aktorów. Jedna obsada podkreśla melodramat, inna stawia na psychologię, jeszcze inna wydobywa społeczny nacisk i klasowe konwenanse. Przy tym samym materiale literackim efekt potrafi być zaskakująco różny.
W przypadku „Anny Kareniny” dobrze dobrana obsada nie tylko „gra postaci”, ale ustawia sposób czytania całej historii: jako romansu, tragedii psychologicznej albo opowieści o świecie bez litości dla kobiet.
Najważniejsze ekranizacje i ich główna obsada
Klasyczne wersje: 1935, 1948, 1967
Jedną z najsłynniejszych ekranizacji pozostaje film z 1935 roku w reżyserii Clarence’a Browna. W rolę Anny wcieliła się Greta Garbo, a partnerowali jej Fredric March jako Wroński oraz Basil Rathbone jako Karenin. To obsada, która dziś działa przede wszystkim siłą ekranowej charyzmy i dawnego hollywoodzkiego stylu.
Wersja z 1948 roku przyniosła z kolei inną energię. Annę zagrała Vivien Leigh, Wrońskiego — Kieron Moore, a Karenina — Ralph Richardson. Ta obsada jest bardziej dramatyczna niż monumentalna; Leigh buduje postać nerwem i kruchością, a Richardson dodaje Kareninowi więcej ludzkiego ciężaru.
Na osobne miejsce zasługuje radziecka ekranizacja z 1967 roku. Wystąpili w niej Tatiana Samojłowa jako Anna, Wasilij Lanowoj jako Wroński i Nikołaj Gritsenko jako Karenin. Dla wielu widzów to jedna z najbardziej „literackich” obsad, bo nie przykrywa Tołstoja gwiazdorstwem, tylko pracuje emocją i obyczajowym tłem.
Nowsze adaptacje: 1997 i 2012
W ekranizacji z 1997 roku pojawiła się obsada bardzo rozpoznawalna dla widzów kina lat 90. Annę zagrała Sophie Marceau, Wrońskiego — Sean Bean, a Karenina — James Fox. W filmie wystąpili też Alfred Molina jako Levin i Mia Kirshner jako Kitty. To wersja bardziej zmysłowa i bezpośrednia w emocjach.
Najgłośniejsza współczesna odsłona to film Joe Wrighta z 2012 roku. W obsadzie znaleźli się Keira Knightley jako Anna, Aaron Taylor-Johnson jako Wroński, Jude Law jako Karenin, Domhnall Gleeson jako Levin i Alicia Vikander jako Kitty. Ta wersja opiera się na bardzo świadomym castingu: uroda i lekkość części bohaterów kontrastują tu z chłodem formy i teatralną stylizacją.
Jeśli chodzi o rozpoznawalność nazwisk, właśnie ekranizacja z 2012 roku jest dziś najczęściej wyszukiwana pod hasłem „Anna Karenina obsada”. Nie bez powodu — zebrano tam aktorów, którzy potrafili zagrać przeciwko własnemu wizerunkowi, szczególnie w przypadku Jude’a Lawa.
Kto grał Annę i jak zmieniała się ta postać na ekranie
Rola Anny to punkt ciężkości każdej adaptacji. Greta Garbo dawała Annie aurę niedostępności i elegancji, bardziej ikonicznej niż codziennej. Vivien Leigh przesunęła akcent w stronę wewnętrznego pęknięcia, dzięki czemu bohaterka wydaje się mniej posągowa, a bardziej tragiczna.
Tatiana Samojłowa zagrała Annę z dużą intensywnością, ale bez przesadnego ozdabiania postaci. To interpretacja mocno osadzona w realiach społecznych, przez co dramat nie wygląda jak prywatny kaprys, tylko jak zderzenie jednostki z systemem obyczajowym.
Sophie Marceau wniosła do tej roli miękkość i zmysłowość. Jej Anna jest bliższa emocjonalnie, chwilami bardziej współczesna w odbiorze. Z kolei Keira Knightley buduje postać nerwową, ruchliwą, świadomą spojrzeń innych ludzi. W ekranizacji Wrighta to właśnie ta nerwowość robi największe wrażenie.
- Garbo — Anna-symbol, chłodna i hipnotyczna
- Leigh — Anna tragiczna, bardziej pęknięta psychicznie
- Samojłowa — Anna osadzona w realiach społecznych
- Marceau — Anna zmysłowa i przystępna emocjonalnie
- Knightley — Anna nerwowa, nowoczesna w ekspresji
Wroński i Karenin: duet, od którego zależy napięcie
Wroński nie może być tylko „ładny”
To częsty problem słabszych adaptacji. Jeśli Wroński zostaje sprowadzony do roli efektownego kochanka, relacja z Anną traci ciężar. Fredric March i Wasilij Lanowoj grali go z większą pewnością siebie i klasowym zapleczem, co pomaga zrozumieć, dlaczego Anna tak wiele ryzykuje.
Sean Bean wnosił do tej postaci wyraźną fizyczność i męskość, momentami nawet zbyt ziemistą jak na salonową konwencję Tołstoja, ale dzięki temu romans zyskiwał bardziej konkretny wymiar. Aaron Taylor-Johnson poszedł w stronę uroku, młodości i pewnej lekkomyślności — to Wroński, który fascynuje, ale nie daje stabilności.
Dla widza to ważna różnica. W jednej wersji Wroński jest równorzędnym partnerem Anny, w innej raczej impulsem do katastrofy. Sama obsada potrafi ten sens przesunąć bez zmiany fabuły.
Karenin bywa najciekawszą rolą drugiego planu
Na papierze Karenin łatwo wypada blado: starszy mąż, urzędnik, człowiek zasad. Tymczasem dobrzy aktorzy potrafią zrobić z niego jedną z najtrudniejszych postaci. Basil Rathbone akcentował formalność i dystans, ale już Ralph Richardson dawał Kareninowi więcej niejednoznaczności.
Najczęściej chwali się jednak Jude’a Lawa w filmie z 2012 roku. Zamiast papierowego tyrana pojawia się człowiek sztywny, upokorzony i głęboko przywiązany do porządku. To nie jest postać „do lubienia”, ale trudno ją zlekceważyć.
Jude Law jako Karenin to jeden z najmocniejszych elementów ekranizacji z 2012 roku — wielu widzów właśnie po tym filmie zaczęło traktować tę postać poważniej niż zwykle.
Drugoplanowi bohaterowie, którzy ratują równowagę opowieści
Przy „Annie Kareninie” łatwo skupić się wyłącznie na trójkącie Anna–Wroński–Karenin, ale to błąd. Bez Levina i Kitty historia traci drugi oddech. Ich wątek nie jest ozdobnikiem; pokazuje alternatywę dla świata pozorów, romansowych gestów i salonowej presji.
W ekranizacji z 1997 roku Alfred Molina jako Levin wypada solidnie i bardzo po ludzku. W wersji z 2012 roku Domhnall Gleeson gra Levina ciszej, bardziej introwertycznie, a Alicia Vikander daje Kitty świeżość bez naiwności. To jedna z lepiej obsadzonych par drugiego planu we współczesnych adaptacjach.
Warto też pamiętać, że właśnie po obsadzie ról pobocznych widać, czy film naprawdę traktuje Tołstoja serio. Gdy te postaci są starannie dobrane, „Anna Karenina” przestaje być tylko historią zakazanego uczucia.
Którą ekranizację wybrać, jeśli chodzi przede wszystkim o obsadę
Jeśli celem jest obejrzenie najbardziej znanych nazwisk, naturalnym wyborem będzie wersja z 2012 roku. Jeśli ważniejsza jest klasyka aktorstwa ekranowego, lepiej sięgnąć po 1935 albo 1948 rok. Dla widzów szukających tonu bliższego rosyjskiej tradycji bardzo ciekawa pozostaje adaptacja z 1967 roku.
- Dla fanów klasyki: Greta Garbo, Vivien Leigh
- Dla widzów szukających psychologii: Tatiana Samojłowa, Jude Law
- Dla tych, którzy wolą współczesny rytm: Keira Knightley, Aaron Taylor-Johnson, Alicia Vikander
- Dla miłośników kina lat 90.: Sophie Marceau, Sean Bean, Alfred Molina
Najkrótsza odpowiedź na pytanie o „Annę Kareninę” i obsadę brzmi więc tak: nie istnieje jedna ostateczna ekranizacja, ale kilka wersji z naprawdę charakterystycznym doborem aktorów. A przy tej powieści to robi ogromną różnicę, bo każde nazwisko ustawia emocjonalny środek ciężkości trochę gdzie indziej.
